sobota, 13 sierpnia 2016

#8 Władca Makuu

- Pua! Dobrze  wiesz jak to się skończy! Ja muszę być władcą! - ryknął Makuu do przywódcy krokodyli Pui. - Wyzywam cię na MASHINDANO!
- TAK! - warknęły krokodyle ze stada.
- Tato co to ,,Mashindano''? - zapytał Kion swojego tatę, który wraz z resztą rodziny królewskiej.
- To pojedynek, który decyduje kto będzie przywódcą stada krokodyli. - oznajmił Simba.
- WCALE MI SIĘ NIE PODOBA, że o władzy decyduje tylko pojedynek! - mruknął Kion.
- Kionie, zapominasz, że tak twój ojciec objął władzę. Musiał stoczyć walkę ze Skazą! - przypomniała synowi Nala.
Potem krokodyle zgromadziły się nad jeziorem, by obejrzeć walkę. Makuu od razu wiedział, że wygra. Był młodszy i sprytniejszy od swojego przeciwnika. Ale Pua był mądry i doświadczony.
- Mashindano! - skandowały zwierzęta. Kion nie mógł zrozumieć dlaczego im się to podoba. Według niego ta walka była straszna i niesprawiedliwa.
- Tato... Proszę niech nie walczą... - poprosił przerażony Kion, obserwując okrutną walkę krokodyli.
- Kionie nie mam, aż takiej władzy. Każdy ma swoje tradycje których się trzyma. - tłumaczył zakłopotany Simba. Po jakimś czasie Pua przegrał, a Simba mianował Makuu przywódcą.
- Nie martw się Pua... - zaczął Kion. - Za jakiś czas spróbujesz jeszcze raz...
- Nie, Kionie.... - zaczął Simba. - Niestety, ale przegrany zostaje wygnany... Na zawsze. Teraz to Makuu jest władcą krokodyli. Przykro mi.
- O, nie! - zawołał Kion. Nagle do Kiona podeszła młoda gepardzica.
- Naprawdę myślałeś, że Makuu pozwoli temu jaszczurowi zostać w stadzie? - prychnęła gepardzica.
- A kim ty w ogóle jesteś?! - mruknął Kion.
- Fuli. - gepardzica uśmiechnęła się i odbiegła od Kiona. Po chwili pojawiła się tam reszta Lwiej Straży.
- To był ten kryzys? - zachichotała Maisha.
- Nie. Chodzi mi o to, że Makuu jest przywódcą krokodyli. - odparł zirytowany Kion.
Po jakimś czasie, gdy Kion wracał na Lwią Skałę zorientował się, że coś jest nie tak.
- Kion! - zawołała Kiara zbiegając z Lwiej Skały.
- Co jest? - zapytał zdziwiony Kion. Dotąd ani jedna hiena nie zapuściła się tak daleko na Lwią Ziemię.
- Chodź, bo mi nie uwierzysz! - Kion poszedł za siostrą. I rzeczywiście nie chciało mu się wierzyć w to co zobaczył. W jaskini roiło się od małp. Skakały po całej grocie i nie pachniały za dobrze...
- O co tu chodzi? - zamyślił się Kion. - Maisha! Mogłabyś się rozejrzeć?
- Jasne Kion! - Maisha wspięła się na szczyt Lwiej Skały i zaczęła wypatrywać przyczyn dziwnego zachowania zwierząt. - Wow... Krokodyle zajęły jezioro hipopotamów, hipopotamy gaj żyraf, a żyrafy las pawianów! 
- Czyli to wszystko.... przez MAKUU! - warknął Kion. - Lwia Straż za mną! 
- Ale zaraz... Co zamierzasz zrobić? Użyjesz ryku? - zapytała Kifo. 
- Nie. Nie mogę... - Kion wpatrywał się w Lwią Ziemię. Czuł, że zwierzętom potrzebna jest jego pomoc. 
- Wiem! Ryknę w drugą stronę tam, gdzie są drzewa. Makuu zobaczy moją moc i ucieknie!

-  Makuu zostaw Wielkie Jeziora, albo zobaczysz do czego zdolna jest Lwia Straż! - oznajmił Kion, ale Makuu nie zamierzał się nigdzie ruszyć. - RRRRRRROOOOOAAAAARRRRR! - drzewa ugięły się pod siłą ryku, a liście pospadały.
- Wiecie to my się już zmywamy.... - krokodyle odpłynęły i na Lwiej Ziemi wszystko wróciło do normy.

3 komentarze:

  1. Fajne, ale teoche za dużo serislu.Myślałam że sama będziesz wymyślać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Roooooooooaaaaaaaaaarrrr!!!!!!!! :D :D :D

    OdpowiedzUsuń