środa, 17 sierpnia 2016

10# Zła Ziemia cz. 1

Kion wstał dość wcześnie i udał się na patrol. Wszystko było w porządku, ale Kionowi wydawało się to zbyt dziwne. Nagle obok niego przebiegła młoda lwiczka.
- Czekaj! - zawołał Kion i ruszył za nią. Lwiczka była bardzo szybka, ale Kion nie zamierzał się poddać.
Lwica zatrzymała się przed wąwozem prowadzącym na Złą Ziemię.
- Czemu tu przybiegłaś? Tu jest niebezpiecznie! -zawołał Kion, gdy dogonił lwiczkę.
- Mieszkam tu. Jestem Vitani. - oznajmiła.
- Co? Jak można mieszkać w  takim miejscu? Śmieci, brak jedzenia, brak wody i co najgorsze stado hien! - wymieniał Kion i nagle zdał sobie sprawę z tego, że to wina jego taty. - Nie. Ja... Przepraszam... Vitani?
- No dobra... Chodź. Bardzo cię potrzebujemy... - wymamrotała Vitani i ruszyła przed siebie. Kion pognał tuż za nią. Ominęli terytorium Janjy i jego klanu i... znaleźli się na Złej Ziemi. Wszystko było paskudne, obdrapane i uschnięte. Jedyne drzewa, które tam rosły były uschnięte i chore. Nie było tam nawet kropli wody, a miejsca w których kiedyś była woda przypominały kratery.  Co jakiś czas Kion widział chore lwy walczące o zgniłe jedzenie.
- O mamo... - pisnął Kion rozglądając się po paskudnym terenie. Nagle podszedł do niego zgarbiony, młody, brudny lew  z krótką grzywą.
- Wrrr.... - ryknął na Kion widząc, że stąd nie pochodzi. - Co tu robisz?! Nie jesteś stąd! Przyszedłeś nam zabrać ostatnie zapasy?!
Kion cofnął się trochę.
- Zostaw go Ni! - Vitani stanęła przed Kionem i spojrzała na lwa z wyrzutem.
- Kto to? - zapytał cicho Kion.
- Mój tata... - Vitani patrzyła jeszcze na Ni który odchodził.
- Czy wszystkie lwy są takie zaniedbane?
- Tak.
- Dlaczego?
- Przez twojego głupiego tatę! - warknęła Vitani pobiegła do jaskini.
- Czekaj! - Kion poczuł, że robi się już bardzo gorąco, więc zaczął szukać drzewa. Jednak ani jedno nie rzucało cienia. - Vitani! Mówiłaś, że masz kłopoty!
- Bo mam. - rozległ się głos z jaskini.
- Ale jakie? - spytał zniecierpliwiony Kion. Vitani wyszła z jaskini i spojrzała na niego z wyrzutem.
- Naprawdę jeszcze nie widzisz?!- ryknęła Vitani do Kiona.
- No tak... Chore lwy...
- Ale chodziło mi konkretnie o mojego brata, Kovu. Jest bardzo chory po ostatniej walce z klanem Janjy. - wyjaśniła spokojnie Vitani.
- Kovu! Przyszedł Kion, syn Simby!
- Co? - Kovu spojrzał na Kiona. - Wyglądasz jak... Kiara.... Jesteś jej bratem prawda? Ale przypominasz mi jeszcze kogoś...
- Kovu, nie! - zawołała Vitani.
- Kopę... Był moim najlepszym przyjacielem... Bardzo go lubiłem, dopóki...
- Co?  Pokłóciliście się? - zapytał zaciekawiony Kion.
- Nie twoja sprawa... - próbowała zmienić temat Vitani. Kion jednak nie zamierzał odpuścić.
- A... Coś mu się stało....? - zapytał Kion. Vitani zamarła i z nadzieją spojrzała na Kovu. Liczyła na to, że  nic nie odpowie. Kovu pokuśtykał do Kiona i cicho powiedział:
- Powinieneś wiedzieć, o śmierci twojego brata... - jęknął Kovu. Vitani spiorunowała brata wzrokiem.
- Śmierci...?




wtorek, 16 sierpnia 2016

#9 Mądry Utami

Na Lwiej Ziemi zaczęła się potworna burza. Oczywiście Lwia Straż miała mnóstwo pracy.
Stadko pawianów utknęło na drzewie, które mogło spaść w przepaść. Afua ostatkiem sił trzymał drzewo, a Kifo i Kion próbowali namówić pawiany do zejścia, ale one uparły się, że zejdą, gdy przestanie padać.
- To drzewo zaraz spadnie w wielką przepaść! - zawołał Kion ze strachem patrząc na uginające się gałęzie.
- Już wam mówiłem! Zejdziemy, gdy deszcz PRZESTANIE PADAĆ! - oznajmił przywódca pawianów. Utami zmarszczył brwi.
- Nie ma mowy! - krzyknął Utami i zaczął się wspinać na drzewo.
- Załamie się! -przeraził się Kion. - WRACAJ TU! Utami!
Jednak lewek nie słuchał. Był już na szczycie drzewa i namawiał pawiany do zejścia. To jednak nie pomogło, więc Utami użył swojej ,,tajnej broni''. Pawiany od razu zeszły z drzewa.


Drzewo spadło w przepaść, a po chwili przestał padać deszcz.
- Zaraz nadejdzie kolejna burza... - jęknął Afua. Kion spojrzał na zachmurzone niebo. Rzeczywiście zanosiło się na potężną burzę.
- Nie posprzątaliśmy jeszcze nawet po tej... - oburzyła się Maisha.
- Dziadku możesz mi pomóc? - zawołał Kion patrząc w niebo. Chmury zaczęły się łączyć w postać lwa i Kionowi ukazał się Mufasa.
 - Ta praca jest za ciężka... Mogę użyć ryku, by odgonić deszcz?
- Woda jest nam potrzebna podczas pory suchej. - oznajmił Mufasa.
- Wiem, ale tak by  było łatwiej i szybciej. - dyskutował Kion.
- Łatwe rozwiązania nie zawsze są dobre dla nas i Lwiej Ziemi. Pamiętaj o tym Konie. - po chwili duch Mufasy rozpłynął się w powietrzu. Gdy Kion wrócił do przyjaciół okazało się, że na Lwiej Ziemi było jednak za dużo wody.      Jedno z jezior było przepełnione, a woda zalewała Lwią Ziemię.
- O nie! - zawołał Kion. - Co my zrobimy?
- Ja wiem! - oznajmił wesoło Utami wskazując na stertę skał obok jeziora.
Afua, Kion, Kifo, Utami i Maisha pchali głazy z całej siły.
- Dobrze! - zawołał Utami, gdy jezioro było już zabezpieczone. Nagle pojawił się mały wyciek, który szybko został zatkany przez Utamiego.
- Wow! Jak wpadłeś na taki dobry pomysł? - pytały zwierzęta przepychając się do Lwiej Straży. Utami uśmiechnął się  dumnie.
- To rozwiązanie było najlepsze bo było najłatwiejsze do wykonania. - oznajmił lewek. Kion zmarszczył brwi.
- Najłatwiejsze rozwiązania, to wcale nie  najlepsze! - mruknął i wrócił na Lwią Skałę.
Po jakimś czasie Kion zauważył, że wszystkie zwierzęta ustawiły się w kolejce do jednego z baobabów.
- Co? - Kion zaczął przepychać się do przodu.
- HEJ! Jak chcesz mówić z Utamim Mądrym to wróć na koniec! - warknął słoń. Kion cofnął się i ze zdziwieniem patrzył na zwierzęta.
- Co tu się dzieje!? - zawołał do Utamiego.
- Daje zwierzętom dobre, proste rady i wszyscy mnie kochają! - oznajmił lewek.  Kion spojrzał na kolegę jeszcze raz.
- A czemu jesteś wysmarowany tym niebieskim... czymś?
- Aby zwierzęta mogły mnie odróżnić od innych lwów, które nie są tak mądre. - fuknął Utami i wrócił do kolejki by dalej dawać zwierzętom rady.
Nagle Kion usłyszał rozpaczliwe wołanie o pomoc. Był to struś, który utknął z głową pod ziemią i nie mógł się wydostać.
- Szybko! - zawołała Kifo i zaczęła ciągnąć strusia.
- Oh... Dziękuje... - powiedział struś, gdy Kion i Kifo go wyciągnęli. Wziął kilka głębokich wdechów i zaczął mówić.
- Utami powiedział, że jeśli się czegoś boję to przestanę, gdy schowam głowę w piasek. Na początku działało, ale potem zaczęłam się dusić!
- Nic dziwnego! Nad wszystkim trzeba się zastanowić! - mruknął Kion. Po chwili pojawił się kolejny problem; antylopy gnu pasły się na polanie na której rosły trujące kwiatki! - STAĆ!
-  Hej! - antylopy spojrzały z wyrzutem na Lwią Straż. - To był nasz obiad! Utami powiedział, że takie piękne kwiaty są też bardzo pyszne!
- Ale tak naprawdę są trujące! - zawołała Kifo. Kion pokręcił głową i stwierdził, że muszą porozmawiać z Utamim o jego radach. - Nie musimy nigdzie iść! - Kifo spojrzała na tłum zwierząt idący za Utamim.
- Musimy pogadać! - zawołał Kion. W tej samej chwili na polanie pojawiła się ogromna fala, która niszczyła wszystko na swojej drodze. - O nie!
Kion zaczął prowadzić zwierzęta do wąwozu. Skręcili jednak w złą stronę i zostali uwięzieni.
- Stańcie za mną! - rozkazał Kion. Poczekał aż fala się zbliży i ryknął. Po chwili woda wypłynęła drugą stroną wąwozu i wszystko wróciło do normy.


sobota, 13 sierpnia 2016

#8 Władca Makuu

- Pua! Dobrze  wiesz jak to się skończy! Ja muszę być władcą! - ryknął Makuu do przywódcy krokodyli Pui. - Wyzywam cię na MASHINDANO!
- TAK! - warknęły krokodyle ze stada.
- Tato co to ,,Mashindano''? - zapytał Kion swojego tatę, który wraz z resztą rodziny królewskiej.
- To pojedynek, który decyduje kto będzie przywódcą stada krokodyli. - oznajmił Simba.
- WCALE MI SIĘ NIE PODOBA, że o władzy decyduje tylko pojedynek! - mruknął Kion.
- Kionie, zapominasz, że tak twój ojciec objął władzę. Musiał stoczyć walkę ze Skazą! - przypomniała synowi Nala.
Potem krokodyle zgromadziły się nad jeziorem, by obejrzeć walkę. Makuu od razu wiedział, że wygra. Był młodszy i sprytniejszy od swojego przeciwnika. Ale Pua był mądry i doświadczony.
- Mashindano! - skandowały zwierzęta. Kion nie mógł zrozumieć dlaczego im się to podoba. Według niego ta walka była straszna i niesprawiedliwa.
- Tato... Proszę niech nie walczą... - poprosił przerażony Kion, obserwując okrutną walkę krokodyli.
- Kionie nie mam, aż takiej władzy. Każdy ma swoje tradycje których się trzyma. - tłumaczył zakłopotany Simba. Po jakimś czasie Pua przegrał, a Simba mianował Makuu przywódcą.
- Nie martw się Pua... - zaczął Kion. - Za jakiś czas spróbujesz jeszcze raz...
- Nie, Kionie.... - zaczął Simba. - Niestety, ale przegrany zostaje wygnany... Na zawsze. Teraz to Makuu jest władcą krokodyli. Przykro mi.
- O, nie! - zawołał Kion. Nagle do Kiona podeszła młoda gepardzica.
- Naprawdę myślałeś, że Makuu pozwoli temu jaszczurowi zostać w stadzie? - prychnęła gepardzica.
- A kim ty w ogóle jesteś?! - mruknął Kion.
- Fuli. - gepardzica uśmiechnęła się i odbiegła od Kiona. Po chwili pojawiła się tam reszta Lwiej Straży.
- To był ten kryzys? - zachichotała Maisha.
- Nie. Chodzi mi o to, że Makuu jest przywódcą krokodyli. - odparł zirytowany Kion.
Po jakimś czasie, gdy Kion wracał na Lwią Skałę zorientował się, że coś jest nie tak.
- Kion! - zawołała Kiara zbiegając z Lwiej Skały.
- Co jest? - zapytał zdziwiony Kion. Dotąd ani jedna hiena nie zapuściła się tak daleko na Lwią Ziemię.
- Chodź, bo mi nie uwierzysz! - Kion poszedł za siostrą. I rzeczywiście nie chciało mu się wierzyć w to co zobaczył. W jaskini roiło się od małp. Skakały po całej grocie i nie pachniały za dobrze...
- O co tu chodzi? - zamyślił się Kion. - Maisha! Mogłabyś się rozejrzeć?
- Jasne Kion! - Maisha wspięła się na szczyt Lwiej Skały i zaczęła wypatrywać przyczyn dziwnego zachowania zwierząt. - Wow... Krokodyle zajęły jezioro hipopotamów, hipopotamy gaj żyraf, a żyrafy las pawianów! 
- Czyli to wszystko.... przez MAKUU! - warknął Kion. - Lwia Straż za mną! 
- Ale zaraz... Co zamierzasz zrobić? Użyjesz ryku? - zapytała Kifo. 
- Nie. Nie mogę... - Kion wpatrywał się w Lwią Ziemię. Czuł, że zwierzętom potrzebna jest jego pomoc. 
- Wiem! Ryknę w drugą stronę tam, gdzie są drzewa. Makuu zobaczy moją moc i ucieknie!

-  Makuu zostaw Wielkie Jeziora, albo zobaczysz do czego zdolna jest Lwia Straż! - oznajmił Kion, ale Makuu nie zamierzał się nigdzie ruszyć. - RRRRRRROOOOOAAAAARRRRR! - drzewa ugięły się pod siłą ryku, a liście pospadały.
- Wiecie to my się już zmywamy.... - krokodyle odpłynęły i na Lwiej Ziemi wszystko wróciło do normy.

#7 Powrót Ryku

- Jestem najszybsza. Co mam zrobić, gdy już tam będę? - jęknęła Kifo.
- Zabierz mnie tam! - zawołał Utami. - Mam dobry pomysł.
- No to po nas!- stwierdziła Maisha. Kifo i Utami nie zwracając na to uwagi zaczęli biec do Nzuri uwięzionej za głazem. Antylopy biegły na oślep, więc nie wiedziały, że mogą skrzywdzić Nzuri.
- RATUNKU! - rozpaczliwie wołała Nzuri. Utami skoczył na głaz i...
- Fuu! - jęknęła Nzuri. - Co to było?! Co skunksy cię wychowały?!
- Nie. Tego nauczył mnie Pumbaa! - zachichotał Utami.
 Nzuri pobiegła do Królewskiej Rodziny, która patrzyła jak hieny chowają się na polanie. Kion i jego Lwia Straż pobiegli do hien.
- Czy to nie mały Kion, przywódca Lwiej Straży? Ha, ha! - zachichotały hieny.
- Jesteśmy Lwią Strażą, Janjo! Chronimy Lwią Ziemię przed takimi jak ty! Dla ciebie i twoich hien nie ma tu miejsca! - odpowiedział dumnie Kion. Janja nie zwracał na niego uwagi, aż do czasu, gdy chmury zamieniły się w lwie paszcze.
- O nie! - wyjąkał Janja i po chwili razem ze swoją bandą poleciał w powietrze.
- Widziałeś Simba? Widziałeś! - zaśmiał się Rafiki do króla.
Utami  nie chciał wypaść gorzej i z innymi członkami Lwiej Straży stanął na pagórku nieopodal.
- Yyyy.... - Janja  razem ze swoją bandą uciekali na Złą Ziemię. Kion uśmiechnął się do przyjaciół.
- ZUKA ZAMA! To dopiero ryk! - zawołał Utami.
- To już czas! To już czas! - powtarzał Rafiki do Simby. Król uśmiechnął się dumnie.
- Tak, to czas NOWEJ LWIEJ STRAŻY! - stwierdził uradowany Simba, patrząc na Lwią Straż na tle zachodzącego słońca. Tiifu spojrzała na Kiona z podziwem.
- Zakochana... - szepnęła Kiara do Tiifu, a ta tylko się uśmiechnęła.

piątek, 12 sierpnia 2016

#6 Hieny atakują!

Mzingo wylądował na skale obok jaskini hien.
- Oh, czy to Mzingo? Wybacz nie ma tu nic do jedzenia.. - warknął Janja.
- Nie o to chodzi. Kion zakłada całkiem nową Lwią Straż! - Mzingo spojrzał na zamyślonego przywódcę hien.
- Ostatnim przywódcą był Skaza. - oznajmił Janja. - Cheezi i Chungu mówili coś o ryku i przerażających chmurach... - Janja zauważył małą stonogę na skalnej półce i od razu się na nią rzucił. Wpadła mu do nosa, a wszystkie hieny wybuchły śmiechem.
- Mówiłeś coś Janja? - zapytał zniecierpliwiony Mzingo.
- Tak. Jeśli chcemy ich pokonać musimy ich pokonać zanim będą gotowi! - zawołał Janja.
- Tak! Zaraz. Co? - zawołał Cheezi.
- Dziś zacznie się wojna! - odpowiedział Janja. - STRASZLIWE ZBUDZĄ ICH KŁY! HA! HA!
Hienom i sępom spodobał się plan lidera i ruszyły za nim. Przedostali się na Lwią Ziemię, wcześniej wysyłając tam Mzingo by znalazł im stado, które zaatakują.
Tymczasem Kion zwołał Lwią Straż by pokazać im ryk.
- Oto i on. PPPPIIIIIISSSSSKKKKK! - Kion położył uszy po sobie. - Co to było?
- HA! HA! I to był ten twój ryk? Ha! Ha! - zaśmiała się Kifo. Utami i Afua spojrzeli na Kiona ze zdziwieniem. Maisha dołączyła do Kifo i zaczęła się śmiać. Chwilę po tym Lwia Straż się rozeszła.
Simba zaprowadził Kiarę i Nzuri na próbne polowanie. Zuri i Tiifu miały zakradać się z drugiej strony.
- CO? - Zuri i Tiifu spojrzały na niebo. Latał tam Mzingo. - Coś złego się tu dzieje.
- Zuri, Tiiffu lećcie po tatę! - zawołała Kiara. Podeszła bliżej do stada skąd miała dobrą widoczność, a Nzuri została za głazem by wypatrywać hien.
- Kion. Gdzie twoja Lwia Straż? - zapytał Simba, który właśnie zszedł z Lwiej Skały. Tiifu i Zuri jeszcze tam nie doszły.
- No.. Ryk mi nie wyszedł, więc sobie poszli...
- Użyłeś ryku bez powodu?! Wiedziałem, że jesteś za młody! - stwierdził niezadowolony król. Kion opuścił łeb i wbiegł w wysokie trawy.
- Kto? Wyjaśni mi co? - Kion zaczął ze smutkiem wpatrywać się w swoje odbicie w jeziorze, gdy między chmurami pojawił się duch jego dziadka Mufasy.
- Mufasa? - Kion spojrzał na ducha z niedowierzaniem.
- Tak. Kionie, musisz pamiętać, że ryk będzie ci pomagał w potrzebie tak jak ja. Aż po kres Lwiej Ziemi.- wizja Mufasy rozpłynęła się, a na ramieniu Kiona pojawił się znak Lwiej Straży.
- To już czas! - uśmiechnął się Kion, gdy nagle usłyszał za sobą Utami.
- HIENY! NZURI!
Kion pobiegł za Utamim na miejsce, gdzie czekała już reszta Lwiej Straży.
- Słuchajcie. Może i jesteśmy jeszcze za mali na niektóre rzeczy, ale w głębi serca wiecie, że nadajemy się na Lwią Straż i dziś wygramy! - Kion stanął dumnie po czym na ramieniu każdego strażnika pojawił się znak Lwiej Straży.
- Zuka Zama! - zawołał uradowany Utami patrząc na znak.
- Lwia Straż służy i chroni, aż po kres Lwiej Ziemi! - zawołał Kion i Lwia Straż ruszyła do akcji. Afua, Utami, Kion, Maisha i Kifo szybko rozprawili się z hienami.
- RATUNKU! - Kion odwrócił się i zobaczył Nzuri na którą pędziło rozpędzone stado antylop. Przywódca szybko przypomniał sobie opowieść o Mufasie i ruszył na ratunek. Kiara zdołała uciec w ostatniej chwili, ale Nzuri była uwięziona i w dodatku ranna.

czwartek, 11 sierpnia 2016

#5 Należysz do nowej Lwiej Straży!

- Kion! Kion! - Utami skakał dookoła Kiona z ekscytacją.
- Co tam?
- Chcę żebyś.... No... Zanim zaczniesz...- Utami spojrzał z radością na Kiona, który nic nie rozumiał.
- Najpierw znajdę najodważniejsze zwierze na Lwiej Ziemi. - oświadczył przywódca Lwiej Straży uśmiechając się do przyjaciela.
- Wiesz nie jestem super silny, zbyt szybki... ale ja...
- Jak się nie zamkniesz to nigdy cię nie zaproszę do Lwiej Straży! - zachichotał Kion.
- ZUKA ZAMA!  - wydarł się Utami. Nie wiedział jednak, że całej rozmowie przysłuchiwał się podstępny sęp Mzingo. Kion i Utami pobiegli dalej szukać lwich strażników.
- No dobra! GOTOWI? - zawołała Maisha do kilku młodych gepardów.
- Zawsze! - odpowiedziały chórem gepardy. Lwiczka zamknęła oczy, a gepardy zaczęły się chować w wysokich trawach. Maisha otworzyła oczy i zaczęła się rozglądać. Po chwili znalazła każdego geparda.
- Hejka Maisha! - zawołał Utami i skoczył na nią.
- Auć! Mam nadzieję, że to coś dosyć ważnego...
- OCZYWIŚCIE! - Utami odszedł na bok i prze-
puścił Kiona.
- Co tam Kion? - zapytała Maisha.
- Ja chciałem cię zaprosić do nowej LWIEJ STRAŻY! - oznajmił Kion wesoło. Maisha cofnęła sie ze zdziwieniem. Po chwili na mniejscu pojawiła się Nzuri, koleżanka Kiona.
- Kogo wam jeszcze brakuje? - zapytała Nzuri.
- Najsilniejszego i najszyb.... - zanim Kion skończył obok niego przebiegł jakiś lew.
Była to Kifo, jedna z najszybszych lwów na Lwiej Ziemi.
- Kifo stój! - zawołał Kion i ruszył za nią. Utami i Maisha też. Gdy lwiczka się zatrzymała Kion od razu zaprosił ją do Lwiej Straży.
- Nie ma problemu.
Po jakimś czasie do Lwiej Straży dołączył też Afua, czyli najsilniejszy lew.

#4 Lwia Straż

Kion ze zdziwieniem patrzył jak jego znak znika.
- Co to było? - zawołał Utami do Kiona, gdy szli już w stronę Lwiej Skały.

















- Kionie. Musimy porozmawiać. - zaczął Simba, gdy tylko Kion wszedł na Lwią Skałę.
- NIE! TATO! Ja już wiem wszystko o ,,pszczółkach i kwiatkach"! ,,MIŁOŚĆ rośnie wokół nas..." - Kion pokręcił głową.
- Nie... Chodzi o to...
- SŁYSZELIŚMY TWÓJ RYK! - przerwał królowi Rafiki i uśmiechnął się do lwiątek. Kion i Utami spojrzeli na siebie ze zdziwieniem. - To był RYK PRZODKÓW!
- Co? - Kion ze zdziwieniem ruszył za Simbą i Rafikim. Utami z zaciekawieniem rozglądał się dookoła. Był bardziej podekscytowany niż jego przyjaciel.
- Powiedzcie prooooszę!
- Ryk Przodków to moc, którą otrzymuje przywódca Lwiej Straży, czyli grupy ochraniającej Lwią Ziemię. W skład Lwiej Straży wchodzi: Najwaleczniejszy, najodważniejszy, najszybszy, najsilniejszy i bystro-oki.  - Simba spojrzał na syna. Nie był pewien, czy Kion jest gotowy na tak wielkie wyzwanie. Rafiki wskazał malunki przedstawiające poprzednią Lwią Straż.
- Wydaje mi się znajomy... - Utami wpatrywał się w malunek przedstawiający przywódcę Lwiej Straży.
- Bo to Skaza. - wyjaśnił Simba. - On także miał zostać przywódcą Lwiej Straży.
- I co? - Kion i Utami podeszli do króla, by posłuchać opowieści o Skazie.
- Ta historia nie kończy się najszczęśliwiej... - mruknął Simba. - Skaza otrzymał dar ryku. Na początku używał go do dobrych celów, ale potem... Chciał zmusić Lwią Straż do pokonania jego brata Mufasy. Oni jednak odmówili...
(w historii)
- Skaza! To przecież szaleństwo! - warknął Erevu, najszybszy.
- Nie mów, że sam w to wierzysz!
- Popełniliście wielki błąd występując przeciw mnie! - warknął Skaza. Wziął głęboki oddech wystawił pazury i ryknął. Jego ryk poniósł strażników w górę.
Skaza po chwili zaczął się zastanawiać nad tym dlaczego tak postąpił. Nie wiedział jeszcze jak, ale chciał ocalić rannych gwardzistów za pomocą swojej mocy, ale niestety... Użył ryku do zła i stracił moc od razu, gdy skończył ryczeć.
- DLACZEGO!? - warknął Skaza.
- Bo użyłeś ryku do złych celów synu. - rozległ się głos.
- T-t-ata? - Skaza skulił się pod suchym drzewem. Tuż przed nim stał duch jego ojca Ahadiego. Mufasa został królem, a Skaza siedział w grocie i rozmyślał nad tym co zrobił swoim przyjaciołom.
( Koniec historii)
- Ja nigdy bym nie postąpił tak jak Skaza! - obiecał Kion, a potem wybiegł szukać członków Lwiej Straży.

środa, 10 sierpnia 2016

#3 Dziwny Ryk

Czas na Lwiej Ziemi mijał Kionowi i Kiarze dość szybko. Nikt nie wspominał już o Kopie, by nie zasmucać króla. Kiara nie pamiętała brata zbyt dobrze, a Kion kompletnie o nim zapomniał.
- Kiaro, wszystko co opromienia słońce to nasze królestwo... - Simba właśnie pokazywał swojej córce Kiarze Lwią Ziemię, gdy na Lwią Skałę wbiegł rozpędzony Kion.
                                             
- UWAGA! - wykrzyknął i po chwili od głowy Simby odbił się owoc baobabu. Kiara pokręciła głową ze złością.
- Coś ci przeszkadza? - zachichotał Utami. Jego imię samo w sobie oznaczało żart, według Kiary to wystarczało. Brązowa grzywka Utamiego opadła mu na oczy, a ten zachichotał i ruszył przed siebie na oślep.
- UTAMI! ZARAZ SPADNIESZ! - Kion pobiegł za przyjacielem, który zbliżał się do krawędzi Lwiej Skały. Utami skoczył w dół.
- YOOO-HHHOOOO!!!! - zawołał spadając w dół. Po chwili wylądował na dużym drzewie obok Lwiej Skały. Kion odetchnął z ulgą i pobiegł bezpieczną drogą. Oczywiście była tam piosenka            ,, Piękny Dzień". Utami potknął się o owoc baobabu, a ten potoczył się do przepaści, która prowadziła na Złą Ziemię i na Cmentarzysko Słoni.
- Koniec gry... - pisnął Kion i odwrócił się z rezygnacją.
- Co? Nie ma mowy! - zawołał Utami po czym skoczył do przepaści.
- Hmmm... - Kion rozglądał się po Złej Ziemi sprawdzając czy jego przyjacielowi nic nie grozi. Nagle tuż za Utamim rozbłysły żółte oczy. - MUSISZ UCIEKAĆ!
- No co? Nie pamiętasz; ,,HAKUNA...''' - zanim Utami skończył mówić jedna z hien złapała go ze śmiechem.
- HIENY! Natychmiast go zostawcie! - warknął Kion. Jednak hieny tylko się zaśmiały.
- Wypuśćcie go RAAAAWWWWRRRR!!!! - chmury zamieniły się w wielkie ryczące lwy, a Kion ryknął bardzo głośno. Hieny nie mogły się otrząsnąć, dzięki czemu Utami szybko uciekł z wąwozu i doszedł do Kiona. Na ramieniu królewskiego syna pojawił się znak w kształcie ryczącego lwa.

wtorek, 9 sierpnia 2016

#2 Straszna noc

Kopa, Kiara i Kion spali w jaskini wtuleni w rodziców. Tej nocy szalała straszna burza po której pojawiła się mgła.
 -Kiara, Afua, Kion... - Kopa wstał i zaczął budzić lwiątka.
- O ci chodzi? - mruknął zaspany Afua.
- Chodźcie.. Muszę iść do Vitani..
- Przecież ona jest ze ZŁEJ ZIEMI! Jak zamierzasz się tam dostać?! Przecież szaleje burza! - warknęła Kiara i znów ułożyła się do snu.
- Chodźcie! - upierał się Kopa. Afua wstał i podszedł do Kopy. Kiara przewróciła oczami, wzięła Kiona i przywlokła się do chłopaków. Wszyscy ruszyli w stronę Złej  Ziemi, a że sama myśl o Zirze była nie do zniesienia to jeszcze mieli się przedostać przez wąwóz. Podobno po śmierci Mufasy w wąwozie działo się dużo dziwnych i przerażających rzeczy. Dlatego niektórzy zaczęli nazywać wąwóz ,,nawiedzonym'', czy nawet ,,przeklętym".
- Czy tu jest bezpiecznie? - jęknęła Kiara chowając Kiona między łapy.
- Chyba tak...- Kopa spojrzał na przerażonych przyjaciół. - Mam pomysł! Gońcie mnie!- zawołał Kopa po czym zniknął gdzieś w wąwozie.
- KOPA! - wołały lwiątka. Jednak rozpędzony Kopa nic nie słyszał. Dopiero, gdy znalazł się daleko w wąwozie, zorientował się, że nikt za nim nie biegł. Kopa rozglądał się dookoła, ale nigdzie nie widział przyjaciół.
- Afua? Kiara? - lewek próbował do nich wrócić, ale kompletnie stracił orientację. Kiara, Kion i Afua wyszli z wąwozu przekonani, że Kopa już tam na nich czeka. Ale Kopa wciąż błądził w wąwozie.
- Halo? - książę podskoczył ze strachu słysząc kroki. - Rawr! - Kopa próbował użyć Ryku Przodków, ale mu się nie udało.
- Co bawisz się w Lwią Straż? - zachichotała Zira wychodząc zza skał.
- Nie... Ja będę w Lwiej Straży!
- Skąd taka pewność?!  Może ktoś inny zostanie Lwim Strażnikiem? - Zira wystawiła pazury i zaczęła się zbliżać do Kopy.

- Wracaj tu! - warknęła i skoczyła za Kopą. Chyba nie muszę opisywać co było dalej i do czego to doprowadziło, bo raczej to wiecie.
:'( {In honor of Kopa}

#1 Brat

- Kiara! - od strony Lwiej Skały rozległy się nawoływania Kopy, brata bliźniaka Kiary. - Właśnie się dowiedziałem, że będziemy mieli młodszego brata!
- A jakiego jak nie młodszego, głupolku? - zachichotała Kiara. Jeszcze nie dotarło do niej o co chodzi. - Zaraz! BRATA!? Czy powiedziałeś
B-R-A-T-A?!
- Tak! To już potwierdzone! TO NA 100000% BRAT! - Nie! To nie może się tak skończyć! - Kiara rzuciła się na ziemię i spojrzała na Kopę błagalnie.
- Co ja miałem według ciebie z tym zrobić? Nie mamy nic do gadania! - Kopa ruszył w stronę Lwiej Skały. Ciągle myślał o pewnej rzeczy, która go dręczyła.... A mianowicie LWIA STRAŻ! Skoro on i Kiara byli bliźniakami to nie wiadomo było kto będzie nowym liderem Lwiej Straży.
- Czekaj! - zawołała Kiara za bratem. Szli w stronę domu, gdy Kiara znów zaczęła narzekać.

Zanim się zorientowali byli już obok Lwiej Skały, a ich narzekaniu przysłuchiwała się królowa Nala. Kiara i Kopa spojrzeli na nią ze strachem.
-Wiem, że wam się to nie podoba, ale... - zanim Nala skończyła mówić nadbiegł wesoły Afua, przyjaciel Kopy. Zawsze trzymał się blisko rodziny królewskiej i czuł się jej częścią. Swoją drogą już był dla Kiary i Kopy jak młodszy brat.
- Cześć! - zawołał do Kopy, Afua.
- Hejka. - wymamrotał Kopa, idąc w stronę jaskini. Afua jednak miał ochotę się bawić, więc pobiegł za Kopą.
- Co robimy? - zawołał wesoło. Kopa  zignorował przyjaciela i położył się na boku. - Chodzi o to, że będziesz miał brata?
- Tak. - odparł Kopa i uśmiechnął się do przyjaciela. Afua wybiegł z jaskini i wspiął się na drzewo.
- Nigdy mnie nie złapiesz!  - zaśmiał się lewek. Kopa podbiegł do drzewa i wspiął się na górę, gdy... Rozległ się krzyk jego mamy.
- O nie! - rzucił Kopa i wrócił do jaskini. - Mamo?
-Tu jest! - zawołała Kiara, gdzieś zgłębi jaskini. Kopa po chwili stwierdził, że Nali nic się nie stało, ale nagle ujrzał małe złociste lwiątko, zwinięte w kłębek obok lwicy. Nala uśmiechnęła się do zdziwionego rodzeństwa.
- Macie młodszego brata :) .

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Wstęp

Pewnie każdy fan Króla Lwa zna Kiona syna Simby i Nali. Założył on Lwią Straż drużynę chroniącą Lwią Ziemię przed złem. Coś w stylu Avengersów ;).  Ja jednak postanowiłam zmienić kilka szczegółów i stworzyć Lwią Straż na nowo! Zapraszam do czytania postów i odwiedzenia mojego kanału na YouTubie, gdzie co jakiś czas pojawia się coś z Króla Lwa i Lwiej Straży:
Link: https://www.youtube.com/channel/UCcTLiNGAl7mKWQfpRPPnwMQ/feed
No to do zobaczenia!